Close

Not a member yet? Register now and get started.

lock and key

Sign in to your account.

Account Login

Forgot your password?

Tolerancja Gazety Wyborczej

10 lis

Od dawna Gazeta Wyborcza chce uchodzić za ostoję tolerancji i demokracji. Tolerancja według nich to przepychanie żądań grup roszczeniowych takich jak mniejszości narodowe czy ekstremiści homoseksualni. Jednakże, gdy znajdzie się ktoś, kto wyraża swoje zdanie i jest ono inne od tego przyjęte przez powyższe medium za niezgodne z jego linią zostanie on oskarżony o różne fobie i jest nazywany, zagrożeniem dla demokracji itp.
O tym, czym jest taka tolerancja mogłem sobie w 2007 roku przeczytać z pewnej relacji z powyższego czasopisma, gdy grupa lewackich zwyrodnialców ciężko pobiła człowieka, który poszedł na marsz Obozu Narodowo Radykalnego we Wrocławiu. Samo to, że ktoś jest tolerancyjny, dla środowisk Gazety Wyborczej i lewicy oznacza, że ten ktoś może bezkarnie wyzywać innych od czci i wiary oraz wmawiać komuś faszyzm i przeróżne uprzedzenia z pobiciem włącznie. Nie powiem, że jest to bardzo ciekawe, ale i jakże wygodne dla takich osób terroryzujących każdego, którego poglądy zgadzają się z „postępem”.
Gazeta Wyborcza swoją moralistyką i uważaniem się za jedynie demokratyczną zaczyna przypominać jakąś sektę polityczną, która czasem oddelegowuje Seweryna Blumsztajna żeby sobie porzucał kamieniami w innowierców politycznych jak można było wyczytać z jego artykułów 2 lata temu. Gazeta Wyborcza, która słowo „demokracja” odmienia przez wszystkie przypadki zapomina wszakże, że w demokracji każdy ma prawo do sporu i krytykowania niektórych zjawisk. O tym jednak przypomina ona sobie, co najwyżej raz do roku na rocznicę np. wyborów 4 czerwca gdzie mówią, że nastała wolność nazwana demokracją z pluralizmem i wolnością słowa.
O tym, czym jest wolność słowa można było zobaczyć jakiś rok temu w Gazecie Wyborczej gdzie członkowie ONR zostali niewpuszczeni na debatę na Uniwersytet Gdański a nijaki redaktor Górlikowski niczym członek NSDAP cieszył się, że na debatę nie wpuszczono kogoś, z którym poglądami się nie zgadza. Przed II wojną światową takie praktyki były codziennością dla NSDAP, która tak traktowała swoich przeciwników politycznych.
Polemika Gazety Wyborczej z ludźmi lub organizacjami, z którym się nie zgadza nie polega na wyrażeniu swojej krytycznej opinii czy pokazaniu, że nie mają racji, ale na sterroryzowaniu ich i wyrzuceniu ich z życia społecznego i politycznego i ciągłym napiętnowaniu w ich relacjach z innymi ludźmi.
W przypadku krytyki ONRu Gazeta Wyborcza używa chwytających za serduszko i niemających nic wspólnego z prawdą aluzjami do piekła obozów koncentracyjnych i nazizmu.
W wizji Polski tego dziennika narodowcy będą mieli dużo wspólnego z obozami koncentracyjnymi zapewne, gdy Gazeta Wyborcza zagarnie umysłami większością Polaków i zacznie ONRowców razem z konserwatystami i katolikami mordować w owych obozach koncentracyjnych. Przepraszam słowo „mordować” to słowo nacechowane emocjami i jednostronne. Lepiej brzmi przymusowo eutanazować za nieuleczalną homofobię, ksenofobię i tym podobne.
Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie powstanie w Polsce prasa, która odbierze Gazecie Wyborczej jej pozycję, która wobec ludzi, którzy nie podzielają jej wizji świata terroryzuje swoich przeciwników i wmawia im różne fobie pisząc swoje artykuły atakujące niektóre grupy czy osoby w stylu faszystowskim nie dając im odpowiedzieć na łamach jej prasy na oskarżenia ani nie uwzględniając argumentów strony przeciwnej.

Mateusz ONR Pomorze

 

Jeden Komentarz


Wyraź swoją opinię