Close

Not a member yet? Register now and get started.

lock and key

Sign in to your account.

Account Login

Forgot your password?

Janusz Korwin Mikke – Idę w marszu z narodowcami

10 lis

Na pochodzie 1-Majowym byłem raz (by zobaczyć, jak to wygląda) i na pochody z okazji 11 listopada też nie zwykłem chadzać. Nie jestem narodowcem – ale jest to wspomnienie dnia, w którym d***kracja i socjalizm zwyciężyły z monarchizmem i konserwatyzmem. Wskrzeszone 5-XI-1916 i cieszące się suwerennością dopiero od 7-X-1918 – Królestwo Polskie istniało potem jeszcze tylko dwa tygodnie – zastąpione przez tą głupią, złodziejską i beznadziejną II Rzeczpospolitą. Przepraszam: w pierwszych latach potrafiła wygrać wojnę z raczkującą RFSRS – i to się liczy. Nadzieja więc była…

Ku mojemu zdumieniu w obchody tego święta państwowego włączyli się narodowcy. Zaraz zawiązało się jakieś „Porozumienie 11 listopada”
by dać odpór. Tak właśnie powstawałyby za PRLu „spontaniczne młodzieżowe inicjatywy” – dziwnym trafem zawsze podążające w kierunku wskazanym przez reżym – gdyby istniała wtedy Sieć. Więc trzeba było ten Marsz poprzeć.

Jednak tekst, który zamieścił Seweryn Blumsztajn pobił rekordy. Proszę pamiętać: Blumsztajn nie wzywa do manifestacji opozycyjnej; Blumsztajn wzywa do rozbicia manifestacji anty-reżymowej. Nie sądzę, by obecny reżym zmobilizował przeciwko maszerującym „aktyw robotniczy” (najprawdopodobniej każą tylko uczniom szkolnym przyjść i protestować…) więc jakiejś wielkiej rozróby nie będzie – ale: kto wie?

ONI muszą tłamsić odruchy narodowe – odkąd faszyzm zaczął IM się walić.

Przypominam, że Unia Europejska to klasyczne państwo faszystowskie. To, że jest obecnie raczej pro- niż anty-semickie niech nikogo nie myli. Faszyzm i anty-semityzm na ogół nie chodzą w parze. Hitler nie był „faszystą” lecz „narodowym socjalistą” – i (bardzo lekkie) represje w stosunku do Żydów musiał na faszystach wręcz wymuszać. Natomiast elementy klasycznego faszyzmu (socjalizm+nacjonalizm+lekki klerykalizm) są obecne dziś np. w Izraelu. I w większości obecnych krajów europejskich. Zresztą i II Rzeczpospolita po uchwalenie Konstytucji „kwietniowej” w 1935 roku stała się państwem faszystowskim. A żadnego anty-semityzmu w obozie sanacyjnym nie było – raczej był lekki filo-semityzm.

Złodziej uciekając woła „Łapaj złodzieja”. To właśnie uczynił Seweryn Blumsztajn w swoim siejącym nienawiść artykule. Boże! I pomyśleć, że w 1968 roku ten człowiek stał po stronie ludzi walczących o wolność. Dziś, gdy to On należy do ONYCH, z nienawiścią w głosie wzywa, by „zablokować”, „nie przepuścić” – ludzi, którym nie podobają się faszystowskie ustawy wydawane w Brukseli i podpisywane przez „nasz” Parlament.

Bo to jest – tym razem – Jego parlament. To On należy do „grupy trzymającej Władzę”.

Gdzie te wspomnienia o Wolterze („Nie zgadzam się z tym co mówisz – ale życie oddam za to, byś mógł mówić to, co chcesz”) . Narodowców można było tolerować, dopóki ONI byli silni. Teraz, gdy Unia Europejska w niecały rok po założeniu trzeszczy w szwach, gdy nacjonalizm rośnie w siłę w całej Europie – ONI muszą ten ruch zdusić, zadeptać obcasami – a przynajmniej wygwizdać.

Na komendę, jak za Stalina.

Skąd w ogóle odżyły „demony nacjonalizmu”? Tak „demony” – JŚw.Pius XII wyraźnie pisał o nacjonaliźmie jako o jednym z trzech demonów. Otóż wzięły się z lekceważenia i deptania uczuć narodowych. Każdy człowiek jest narodowcem – w tym sensie, że będąc na obczyźnie swojego rodaka przygarnie – a obcego: niekoniecznie. Prawie każdy jest nacjonalistą w tym sensie, że chce swoje dzieci wychowywać w obyczajach i wierze ojców swoich.

I to jest normalne.

Gdy natomiast reżym brutalnie gwałci uczucia narodowe, gdy nasze dzieci są pod przymusem porywane do reżymowych szkół, gdzie wtłacza się im do głów rzeczy często sprzeczne z poglądami ojca (a czasem wręcz obrzydliwe, jak pochwała homoseksualizmu) – to trudno się dziwić, że nonkonformiści stają się nacjonalistami.

Gdzieś musi być ta mniejszość, która (przesadnie zapewne) eksponuje uczucia narodowe. I te mniejszość ONI muszą zdeptać i zniszczyć. W ramach „tolerancji”, rzecz jasna.

No, więc ja pójdę w tym marszu. Chcę zobaczyć wykrzywione nienawiścią pyski tych neo-faszystów z „Porozumienia 11 Listopada”. Ciekaw jestem, czy ograniczą się do gwizdków – czy na maszerujących polecą też kamienie?

Jeśli ktoś nie boi się stanąć po stronie ludzi wygwizdywanych i wyśmiewanych (albo i pobitych…) przez pachołków obecnego reżymu – to zapraszam na godzinę 15.tą pod kolumnę Zygmunta! Kto nie zdąży – pod pomnik śp Romana Dmowskiego

=====

PS. Dwa wyjaśnienia: wśród organizatorów zapomniałem wymienić ONR (mam nadzieję, że to bardziej ONR-ABC niż ONR-Falanga?). Wyjaśniam też: ja organizatorów marszu POPARŁEM (i z tej okazji – i w tym charakterze – wymienił mnie Seweryn Blumsztajn), a decyzja o maszerowaniu osobiście jest późniejsza)

A – i proponuje zajrzeć jeszcze na mój wpis na portalu:

http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/tempora_mutantur__nos_et_mutamur_in_illis/729

Janusz Korwin-Mikke

Źródło:
Idę w marszu z narodowcami

 


Wyraź swoją opinię